Bilety . com

Australijka zastrzelona przez policję w Minneapolis

Obywatelka Australii została śmiertelnie postrzelona przez policję w Minneapolis. 40-letnia Justine Damond, której panieńskie nazwisko brzmiało Ruszczyk,  pochodziła z Sydney.  W USA mieszkała od trzech lat. W przyszłym miesiącu miała poślubić swojego amerykańskiego narzeczonego, po którym już  przyjęła nazwisko Damond.

W sobotę w nocy zadzwoniła pod alarmowy numer 911, by zgłosić podejrzane głosy za jej domem. Przypuszczała, że mogło dojść do gwałtu.  Na miejsce przybyło dwóch funkcjonariuszy. Jeden z nich w niewyjaśnionych okolicznościach oddał strzały w kierunku kobiety, która wyszła z domu, by porozmawiać z policjantami.  Justine Damond zmarła. Nie miała przy sobie broni. Jej narzeczonego nie było w domu. Wiadomość o jej śmierci zastała go w podróży służbowej.

Burmistrz Minneapolis Betsy Hodges jest poruszona całym zdarzeniem. Zapewnia, że w sprawie zostanie przeprowadzone  dogłębne śledztwo, które także ma wyjaśnić dlaczego funkcjonariusze nie mieli włączonych kamer osobistych na mundurach. "Mam nadzieję, że odpowiedzi usłyszymy w nadchodzących tygodniach" - dodała. Także rodzina Ruszczyków z Sydney domaga się wyjaśnień od amerykańskiej policji.